<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dworek w Opartowie</title>
	<atom:link href="http://www.dworekopartowo.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.dworekopartowo.pl</link>
	<description>mazury - pokoje gościnne - noclegi - konie - wypoczynek</description>
	<lastBuildDate>Thu, 10 May 2012 04:38:07 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Niech żyje Majówka i&#8230;rowery!</title>
		<link>http://www.dworekopartowo.pl/niech-zyje-majowka-i-rowery/</link>
		<comments>http://www.dworekopartowo.pl/niech-zyje-majowka-i-rowery/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 May 2012 04:38:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>adminoma</dc:creator>
				<category><![CDATA[News]]></category>
		<category><![CDATA[Testimonials]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dworekopartowo.pl/?p=226</guid>
		<description><![CDATA[Nie muszę chyba mówić, jaką mieliśmy pogodę, większość ma ją jeszcze pewnie w pamięci. Tegoroczna majówkowa pogoda okazała się wielką, miłą niespodzianką, nie tylko dla naszej rodzinki. Wybraliśmy się do dworku w Opartowie, to nasz drugi wypad w te okolice na przestrzeni zaledwie jednego roku. Kto tam nie był, niech żałuje, my nie mogliśmy sobie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie muszę chyba mówić, jaką mieliśmy pogodę, większość ma ją jeszcze pewnie w pamięci. Tegoroczna majówkowa pogoda okazała się wielką, miłą niespodzianką, nie tylko dla naszej rodzinki. Wybraliśmy się  do dworku w Opartowie, to nasz drugi wypad w te okolice na przestrzeni zaledwie jednego roku. Kto tam nie był, niech żałuje, my nie mogliśmy sobie odmówić tej przyjemności, tym bardziej, że dzieciaki koniecznie chciały tam wrócić. Poprzedni raz zostawił w ich pamięci niezatarte wrażenia, zwłaszcza podglądanie bobrów, dla nas – „starych koni”, zmęczonych miastem, liczyła się przede wszystkim cisza i spokój, tak więc decyzja nie była trudna. Postanowiliśmy tym razem zobaczyć to, na co nie było czasu w zeszłym roku – a mianowicie obejrzeć dalszą okolice z perspektywy dwóch kółek. Rower to uniwersalny na takie okazje środek lokomocji – nie za szybki, bo można się porozglądać wokół, nie za wolny – auto-nogi nie wytrzymują przy nim konkurencji. No i do tego „siedzenie” siedzi sobie na siodełku, a mimo tego się przemieszczasz, co dla mnie jest rewelacyjnym rozwiązaniem. A więc wycieczka rowerowa całą rodziną – to był nasz gwóźdź programu. Postanowiliśmy zaszaleć  i wybrać się nad Jezioro Ślepe, położone na południowy zachód od Opartowa. Trasa wiodła najpierw na zachód wzdłuż Jeziora Rajgrodzkiego, w kierunku na Okoniówek, na krzyżówce należało zawrócić na południe, tak przynajmniej wynikało z mapy, aby po przebyciu kilku kilometrów skręcić ostro w las, skąd droga prowadziła prosto do jeziora, kończąc się małą, urokliwa zatoczką. Jezioro położone jest w środku lasu i stanowi użytek ekologiczny, dlatego z nadzieją na odrobinę dzikości ruszyliśmy zaraz po śniadaniu. Jechaliśmy niespiesznie, co rusz zatrzymując się, by móc pokontemplować cudne widoki i wciągnąć głębiej rześkie, wiosenne powietrze. Przyroda już na całego budziła się do życia, delikatne młode listki brzóz, żółte guziki mniszka lekarskiego, no i w końcu długo wyczekiwane słońce, wszystko wprawiło nas w beztroski, wiosenny nastrój. Dla takich chwil warto przecierpieć zimę!! Moglibyśmy tu chyba nawet zamieszkać na stałe, tak pomyślałem, widząc z jaką werwą dzieciaki, zazwyczaj w domu przyspawane do komputera, przemierzają bez narzekań taki szmat drogi. Kiedy dojechaliśmy, było już koło południa, w sam raz na przekąszenie małego co nieco. Kaśka przewidując nasz wilczy apetyt, wypakowywała coraz to lepsze smakołyki. Powierzchnia jeziora lekko miejscami zmarszczona, w większej części była gładka jak lustro. Odbijały się w nim małe, pierzaste cummulusy i przelatujące sylwetki dzikiego ptactwa. Ornitologią się nie pasjonuję, ale co jak co, bociana od innego długodziobego ptaszyska to chyba jeszcze  potrafię odróżnić! A tu proszę, przelatuje sobie bocian, ale wcale nie taki jak zwykle, biały z czerwonym kle-kle-dziobem, tylko  jakiś taki ciemny, chyba nawet czarny. O kurczaki! Czyżby czarny bocian – rzadko spotykany gatunek? Po chwili nabrałem wątpliwości, Kaśka obstawiała żurawia, dzieciaki twierdziły zgodnie że to czapla, a mnie przypomniała się nazwa „Grus grus” – co oznacza właśnie żurawia. Skoro nie przypomniała mi się inna, to znaczy, że to musiał być żuraw – zgodziłem się z Katarzyną, niech będzie jej na wierzchu! Nie zdążyłem, niestety, zrobić zdjęcia, ale i tak było wiele do fotografowania. Postanowiliśmy zapuścić się trochę w głąb ścieżki prowadzącej wokół jeziora. Mocny zapach rozgrzanego igliwia przyprawiał o zawrót głowy, wokół kwitły coraz to inne rośliny. Idąc tak sobie, popatrując to tu, to tam, prawie potknąłem się z wrażenia – ukochane kwiatki z teściowej rabatki, jak nic rosły sobie na skraju w dużej kępie! Dziko rosnące sasanki, cała kępa włochatych piękności – kwitła w najlepsze.<br />
	O, widzę, że mamusia nawet tutaj ma swoje wtyki – powiedziałem do Kaśki – pokazując jej to niecodzienne zjawisko.<br />
	O rany – jakie śliczne – mama oszalałaby ze szczęścia – cała się rozpływała nad fioletowym cudem Kaśka.<br />
	 Może by tak wykopać odnóżkę..? Niepewnie zaczęła&#8230;<br />
	Kochana, czy zdajesz sobie sprawę, że to roślina ściśle chroniona? &#8211; miałem okazję do małej satysfakcji.<br />
	No wiem, wiem, dobra, tylko pomyślałam o tym&#8230; &#8211; powiedziała, oczyma duszy zaś widziała już radość mamusi.<br />
	Nawet nie myśl o tym, mamusia kupi nasiona i sama sobie wyhoduje&#8230; </p>
<p>Z żalem rozstawała się z krzaczkiem, fotografując go z każdej strony po dwadzieścia razy. Czas było wracać, przed nami kawał drogi do przejechania. Wracaliśmy tym razem dołem, kierując się na wschód, a potem na Wawrę, stamtąd już rzut beretem do Opartowa. Dużo by opowiadać, co jeszcze widzieliśmy, rowerowy rajd jest najlepszy do takiego zwiedzania, wysiłek fizyczny, świeże powietrze i widoki, których nie zapomina się szybko – to najlepszy relaks na świecie. Oj, chyba w przyszłym roku przyjedziemy tu z teściową&#8230;.ale żeby sasanki akurat w tym czasie kwitły&#8230;.hihihi.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dworekopartowo.pl/niech-zyje-majowka-i-rowery/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rajgrodzkie Wakacje z Duchami</title>
		<link>http://www.dworekopartowo.pl/rajgrodzkie-wakacje-z-duchami/</link>
		<comments>http://www.dworekopartowo.pl/rajgrodzkie-wakacje-z-duchami/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 May 2012 04:00:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>adminoma</dc:creator>
				<category><![CDATA[News]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dworekopartowo.pl/?p=222</guid>
		<description><![CDATA[Z głębokiego snu wybudził mnie widocznie jakiś hałas, resztki sennych marzeń mieszały się jeszcze z powoli docierającymi do świadomości odgłosami. Było ciemno, choć nie była to smolista czerń, za oknem ciemność wydawała się być rozrzedzona, tak jakby rozwadniał ją mający już niebawem nadejść świt, a przez otwarte skrzydło okna płynęło chłodne, wilgotne powietrze, z lekka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z głębokiego snu wybudził mnie widocznie jakiś hałas, resztki sennych marzeń mieszały się jeszcze z powoli docierającymi do świadomości odgłosami. Było ciemno, choć nie była to smolista czerń, za oknem ciemność wydawała się być rozrzedzona, tak jakby rozwadniał ją mający już niebawem nadejść świt, a przez otwarte skrzydło okna płynęło chłodne, wilgotne powietrze, z lekka pachnące sianem i jakąś nieokreśloną zielną nutą . Zdawało się, że słychać rżenie koni, ale w uszach pozostało już tylko jego echo, wrażenie, nie wiadomo czy nie przyśnione, choć miałem niemal pewność, że ten dźwięk właśnie mnie wybudził. Kiedy na dobre przebudzony, usiadłem na łóżku, zastanawiając się, która może być godzina, nagle ciszę wokół rozdarła potężna fala dźwięku. Zupełnie zmartwiałem z przerażenia. Rumor o niesłychanej głośności zwalił się na mnie niczym ściana. Nie wiem nawet z czym to porównać, coś jakby metalową balię pełną garków zrzucić ze schodów – brzdęk przemieszany z wysokimi metalicznymi tonami, do tego skrzeczenie niepodobne do niczego, w tle zaś nieszczęsne końskie rżenie dodawało dramaturgii i szarpało niepokojem – że coś złego dzieje się tym zwierzętom. Zerwałem się na nogi i wybiegłem z pokoju, przekonany, że ten piekielny hałas zbudził całą okolicę, i że za chwilę hall zapełni się tłumem wyrwanych ze snu gości. Jakież było moje zdziwienie – wokół cisza, ciemno, żywego ducha wokół. W głowie jeszcze wybrzmiewały ostatnie tony tej potwornej kakofonii, powoli wygasając, a tymczasem dworek nadal pogrążony był w sennej ciszy, tak jakby nikt niczego nie słyszał, jak gdyby to, co mnie się przytrafiło – było tylko moją halucynacją. Stałem tak dłuższą chwilę, zdumiony i całkiem skołowany.  Niemożliwe przecież, że nikt tego nie słyszał – huk był niesamowity, umarłego by w grobie obudziło. No cóż, nikt jednak nie kwapił się, żeby potwierdzić tę moją naprędce skonstruowaną tezę, po kilku chwilach mnie samemu zaczęło się to zdawać jakimś przyśnionym fantazmatem. Cisza była tak dogłębna i przejmująca, że samo wspomnienie o kakofonii wydało się absurdalne. </p>
<p>Muszę się położyć – pomyślałem. Zrobiwszy to, co pomyślałem, zasnąłem szybko snem sprawiedliwego. </p>
<p>* Wschód słońca nad Rajgrodem trwał w najlepsze, niebo z różo-błękitu przechodziło w złotawy brzask, ta jedna z dwóch złotych godzin dla fotografów mijała z każdym tyknięciem zegara, choć zdawało się, że nie minie&#8230;Powoli  wstawał upalny, lipcowy dzień. Do roboty zabrała się już cała owadzia i ptasia brać. Brzęczenie pszczół i trzmieli, śpiew słowika i wielu innych ptasząt, pełno niezidentyfikowanych odgłosów wiejskiego życia – wszystko to niesione lekkim wiaterkiem, z każdym kwadransem przybierało na gęstości i sile. Goście powoli zbierali się na śniadaniu, o dziewiątej był prawie komplet – prawie, bo brakowało Adama&#8230;. </p>
<p>* Na śniadanie zjawiłem się dopiero koło południa,  z podpuchniętymi od nadmiaru snu oczami. Towarzystwo zdążyło się już rozejść, każdy w swoją stronę, a ja, nie mając na dzisiaj szczególnych planów, postanowiłem zbadać najbliższą okolicę. Najpierw zagadnąłem Jarka z obsługi restauracji, chwilę pogadaliśmy, po czym powolnym krokiem ruszyłem w kierunku stajni. Dziwne, nic go nie zaniepokoiło dzisiejszej nocy, mówi, że spał jak zabity&#8230;Hmm, zobaczymy zatem, jak się mają nasze rumaki. Koni w stajni nie było, popasywały na pobliskich łąkach, za to mogłem pogadać z panem Edkiem, niby z głupia frant, zapytałem, jak się miewają jego podopieczni. </p>
<p>	 Ooo, całkiem dobrze, nieźle harcowały z bagiennikiem tej nocy, aż im grzywy w warkocze pozaplatał.<br />
	 panie Edku, co pan mówi – co pan ma na myśli? Zbaraniałem doszczętnie, w ogóle się nie spodziewałem takiej odpowiedzi&#8230;. </p>
<p>	hhahahaha – zaśmiał się  luzacko pan Edek, zaraz potem jednak zmienił ton, widząc moją minę,<br />
	taki żarcik w samo południe..- wyraźnie wycofywał się chyłkiem, ale nie dawałem za wygraną.<br />
	Niech pan mi powie coś więcej – postanowiłem nie zdradzać moich nocnych przeżyć, tylko przeprowadzić małe śledztwo.<br />
	E tam, to nasz taki miejscowy duszek z bagien, czasem broi, ale ludzi się boi, nie lubi być podglądany&#8230;<br />
	i pan w to wierzy?! W moim głosie rozpaczliwie brakowało pewności, chciałem opowiedzieć, co mi się przydarzyło, ale sam sobie nie ufałem, skoro nikt niczego nie słyszał, to racjonalnie rzecz biorąc, musiało mi się to przyśnić.<br />
	Wierzę, nie wierzę, ale bagienniki czasem zapuszczają się pod ludzkie siedziby, lubią psocić, gdy ludzie śpią w najlepsze. Ale nie ma się czym przejmować, mało komu udaje się go usłyszeć, a tym bardziej zobaczyć.<br />
	No, a gdyby faktycznie ktoś nakrył takiego bagiennika, jak pan mówi, to co by się wówczas stało? Ale sprytnie go podszedłem – pomyślałem.<br />
	Nic by się nie stało, tylko pobite gary &#8211; jak wyczuje, że ktoś nie śpi, z hukiem się wycofa&#8230;<br />
	??? &#8211; głupio musiałem wyglądać, oczy jak dwa wielkie znaki zapytania, wyszły mi prawie z orbit. Za żadne skarby nie przyznam się do nocnej przygody, przecież nie mam zamiaru uwierzyć w bagiennika – myśli lotem błyskawicy przelatywały mi przez głowę. Nie mam zamiaru wyjść na dziwoląga, który nakrył w nocy jakiegoś stwora z bajki na harcach z końskimi grzywami. Nie, nie, to musiało mi się przyśnić, po prostu należy uznać to za śnienie na jawie, koniec, kropka.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dworekopartowo.pl/rajgrodzkie-wakacje-z-duchami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>RAJGRODZKI KONKURS POEZJI</title>
		<link>http://www.dworekopartowo.pl/rajgrodzki-konkurs-poezji/</link>
		<comments>http://www.dworekopartowo.pl/rajgrodzki-konkurs-poezji/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Apr 2012 04:14:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>adminoma</dc:creator>
				<category><![CDATA[News]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dworekopartowo.pl/?p=219</guid>
		<description><![CDATA[O poezji napisano tomy książek, ale te wszystkie tomy zdają się na nic, jeśli będziesz o poezji czytał, a nie – czytał poezji. O niej samej najwięcej się dowiesz, kiedy doświadczysz jej na sobie. Czytać poezję, to wzlatywać wyobraźnią do obszarów, gdzie słowo nie jest już tylko zwykłym nazwaniem rzeczy. Po co ludzie piszą poezję [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O poezji napisano tomy książek, ale te wszystkie tomy zdają się na nic, jeśli będziesz o poezji czytał, a nie – czytał poezji. O niej samej najwięcej się dowiesz, kiedy doświadczysz jej na sobie. Czytać poezję, to wzlatywać wyobraźnią do obszarów, gdzie słowo nie jest już tylko zwykłym nazwaniem rzeczy. Po co ludzie piszą poezję – można zapytać? Czyż nie można by po prostu zdać relację z tego, co się widzi, słyszy, czuje – tak po prostu, w prostych zdaniach twierdzących: zobaczyłem, usłyszałem, poczułem? Można, i często tak robimy – mówimy o zwyczajnych rzeczach w zwykły sposób. Są jednak chwile, kiedy to nie wystarcza, kiedy potrzebujemy czegoś więcej, niż prostego stwierdzenia faktów. Pragniemy wznieść się ponad nie, czy to za pomocą metafory, czy to nawet za pomocą prostych słów, które jednak ułożone w niezwykły, sobie właściwy tylko sposób – wywiodą naszą wyobraźnię tam, gdzie nie spodziewaliśmy się dotrzeć. Poezja to królowa sztuk: maluje słowami obrazy, w jej formie możesz usłyszeć muzykę, a w treści, jaką niesie, odkryć znaczenia, których istnienia nawet nie podejrzewałeś. A co z poetami? Kto może zostać poetą? Jeden z największych polskich twórców, Cyprian Kamil Norwid swego czasu wyznał: „Poetą się nie jest, poetą się bywa”. Bez obaw zatem można powiedzieć, iż poetą może być każdy, kto tego potrzebuje, kto poezję czuje i chce coś wyrazić. Namawiam więc wszystkich, którzy czują taką potrzebę, a chcą spróbować swoich sił i przy okazji pokazać swoją twórczość – szerszemu gronu odbiorców, do uczestnictwa w pierwszej Edycji Rajgrodzkiego Konkursu Poetyckiego.</p>
<p>Goethe powiedział, że świat jest tak bogaty i życie tak różnorodne, że nigdy nie zabraknie okazji do wierszy. Oto i okazja się nadarza, bo temat konkursu związany jest z Dniem Matki, co nie ukrywam, jest dużym wyzwaniem. Dlaczego? Napisano już chyba setki, jeśli nie tysiące wierszy o matkach, mamach, mamusiach, matuleńkach – a ciągle za mało. Bo każda matka jest inna i każda miłość matczyna jest też trochę inna – spojrzenie tych, którzy jej doświadczają może być bezcenne nie tylko dla nich samych, ale również dla tych, do których adresujemy nasze wiersze. Nasze Matki – w milionach barw jawiąca się nam ich „matczyność”, to wyzwanie dla każdego z nas, jednak nie bójmy się wyzwań, bo nie ma złej poezji, co najwyżej poeta może się mylić&#8230;.</p>
<p>Edward Stachura chyba najdobitniej dopowiedział coś, co powinno wszystkim przyszłym twórcom dodać skrzydeł u ramion &#8211; „Wszystko jest poezją, każdy jest poetą”. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dworekopartowo.pl/rajgrodzki-konkurs-poezji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mazurskie wakacje z bobrami</title>
		<link>http://www.dworekopartowo.pl/mazurskie-wakacje-z-bobrami/</link>
		<comments>http://www.dworekopartowo.pl/mazurskie-wakacje-z-bobrami/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Apr 2012 04:13:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>adminoma</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testimonials]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dworekopartowo.pl/?p=217</guid>
		<description><![CDATA[Wstaliśmy jeszcze przed wschodem słońca – wiadomo, bobry są aktywne nad ranem, lub wieczorem. Poprzedniego dnia trzeba było przygotować Michasia mentalnie do wyprawy. Powiedziałam mu: Słuchaj, pamiętasz jak czytałam Ci „O czym szumią wierzby?” &#8211; wiem, pamiętam, to było o przygodach Pana Ropucha i Krecika. &#8211; no właśnie – w jednym odcinku Krecik miał przyjaciela [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wstaliśmy jeszcze przed wschodem słońca – wiadomo, bobry są aktywne nad ranem, lub wieczorem. Poprzedniego dnia trzeba było przygotować Michasia mentalnie do wyprawy. Powiedziałam mu: Słuchaj, pamiętasz jak czytałam Ci „O czym szumią wierzby?”</p>
<p>  &#8211; wiem, pamiętam, to było o przygodach Pana Ropucha i Krecika.</p>
<p>  &#8211; no właśnie – w jednym odcinku Krecik miał przyjaciela – szczurka wodnego..</p>
<p>  &#8211; tak, pamiętam, to było nad brzegiem rzeki, kiedy krecik nauczył się pływać i kochać wodę..</p>
<p>  &#8211; ależ Ty masz pamięć -pochwaliłam go, a wiesz, że jutro, zanim wstanie słońce, obudzę Cię i pojedziesz z nami oglądać bobry..</p>
<p>  &#8211; a jakie to zwierzęta?</p>
<p>  &#8211; To takie gryzonie, większe niż szczurki wodne, ale też świetnie pływają i nurkują,</p>
<p>  &#8211; yupiii – mały był wyraźnie podekscytowany – zobaczę bobry, hurra, mamo a czy one też mają jakieś domki – jak ten szczurek w bajce?</p>
<p>  &#8211; Mój drogi, to Ty nawet nie masz pojęcia, jakie mają domki, to są najlepsi budowniczowie – potrafią budować tamy na rzece, a ich domki nazywają się żeremie.</p>
<p>Ach, musiałam opowiedzieć mu wszystko, co wiedziałam o bobrach, bo nie chciał dać mi spokoju, Przede wszystkim musieliśmy ustalić „tajny kod” do porozumiewania się w ciszy, bo bobry są bardzo płochliwe. Michaś wykazał przy tym o wiele większą inwencję ode mnie, zaimponował mi, niektórych znaków nie byłam w stanie powtórzyć, a on z poważną miną ciągle wymyślał nowe. W końcu usnął.</p>
<p>No więc Michał został przygotowany, ja musiałam jeszcze spakować jakiś prowiant, cieplejsze ubranie na tak wczesno-poranną wyprawę, natomiast Piotrek dostał bojowe zadanie – obudzić nas o czwartej rano. Zatem wyprawę na bobry – czas zacząć!! Z dworku w Opartowie, w którym się zainstalowaliśmy, wyruszyliśmy do Osowca – punktu zbornego dla uczestników wyprawy. Do przejścia było około 5 kilometrów pieszo – i nie był to zwykły spacer. Przedzieraliśmy się się przez dzikie ostępy, po cichu, porozumiewając się szeptem – a ja z Michasiem – na migi – wcześniej ustalonymi znakami. Połowy z nich nie pamiętałam – co oznaczają, ale jakoś się „dogadywaliśmy”. Michaś poczuł prawdziwy „zew natury” &#8211; skradał się niczym wytrawny Indianin, uśmiechnęłam się w głębi do siebie – brakuje mu tylko opaski z zatkniętym piórem – pomyślałam. Razem z Piotrkiem czuliśmy, że to nie będzie zwykły poranek również dla nas. W pewnym momencie przewodnik dał wszystkim znak pewnym i szybkim ruchem ręki. Wstrzymaliśmy niemal oddech. W odległości niecałych dwustu metrów, blisko leśnej strugi trwał jakiś ruch – trzeba było użyć lornetek. No i są – dwa bobry w całej okazałości ukazały się nam, obgryzając żerdzie, potrzebne do niedokończonej jeszcze wodnej budowli. Wszyscy zamarliśmy w bezruchu, słońce zdążyło się już wspiąć się ponad horyzont, a prześwitujące promienie przez zieloną gęstwinę wytworzyły niezwykły rodzaj światła. Michaś oniemiał, stał nieruchomo jak zaczarowany. My poczuliśmy, że oto przyroda otworzyła się na chwilę przed nami, i ukazuje swoje najgłębsze tajemnice. Ten magiczny moment trwał dłuższą chwilę, nie wiem dokładnie ile, bo wydawało mi się, że to była cała wieczność. Bobry chyba nas nie zauważyły, albo przynajmniej nic sobie nie robiły z naszej obecności, beztrosko krzątały się wokół swojej roboty, prawie jak człowiek który krząta się w swoim obejściu.</p>
<p>Kiedy wróciliśmy zgłodniali i pełni wrażeń na obiad do naszego Opartowskiego Dworku – ciągle mieliśmy przed oczami tę niezwykła scenkę. A Michaś – no cóż, to będzie pewnie jedno z ważniejszych przeżyć jego dzieciństwa. Jedno z piękniejszych&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dworekopartowo.pl/mazurskie-wakacje-z-bobrami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wakacje na Mazurach – lot nad opartowskim gniazdem</title>
		<link>http://www.dworekopartowo.pl/wakacje-na-mazurach-%e2%80%93-lot-nad-opartowskim-gniazdem/</link>
		<comments>http://www.dworekopartowo.pl/wakacje-na-mazurach-%e2%80%93-lot-nad-opartowskim-gniazdem/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Apr 2012 04:12:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>adminoma</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testimonials]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dworekopartowo.pl/?p=213</guid>
		<description><![CDATA[- Sto razy Ci powtarzałam, że nie polecę, bo mam lęk wysokości. Beata była wyraźnie rozdrażniona. Już sam nie wiedziałem, czym ją przekonać. Od tygodnia gościmy się w dworku opartowskim – cudne miejsce, jezioro o rzut beretem, jazda konna, łodzie, kajaki, wieczorem potańcówki. No i te opowieści pana Edzia, o przyrodzie, zwierzętach, o tutejszej kuchni [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Sto razy Ci powtarzałam, że nie polecę, bo mam lęk wysokości. Beata była wyraźnie rozdrażniona. Już sam nie wiedziałem, czym ją przekonać. Od tygodnia gościmy się w dworku opartowskim – cudne miejsce, jezioro o rzut beretem, jazda konna, łodzie, kajaki, wieczorem potańcówki. No i te opowieści pana Edzia, o przyrodzie, zwierzętach, o tutejszej kuchni i jej przysmakach – toż to chodząca encyklopedia. Mamy szczęście, sami fajni ludzie zjechali się do Opartowa, młode małżeństwo z dwójką dzieci, jakaś para zakręconych nastolatków, paczka zgranych przyjaciół – w wieku produkcyjnym, no i my, co by tu nie mówić – też sympatyczne z nas ludziska. Ale te jej fochy są naprawdę okropne. Pomyślałem, że po tych wszystkich przygodach, wyprawach po Biebrzy, łosiach, bobrach i rosiczkach – przydałoby się popatrzeć na Mazury z lotu ptaka. Nigdy nie latałem balonem, zresztą innymi, oprócz samolotów Wizzaru, środkami powietrznej lokomocji również nie &#8211; a więc jedyna taka okazja!! Beata jednak była nieugięta. Dziewczyny z tamtej paczki namówiły ją, aby ostatni dzień w Opartowie spędzić na jachcie. Ok, może i fajny pomysł, ale nie dla mnie – nie jestem mizoginem, ale cały dzień w towarzystwie babskiego jazgotu – to chyba przegięcie. Ich chłopaki skrzyknęli się na wędkowanie, a ja szczerze mówiąc, objadłem się już ryb chyba na zapas, za to miałem ciągle w głowie ten cholerny balon.</p>
<p>- raz kozie śmierć! &#8211; jadę polatać balonem – powiedziałem do Beaty, ale ona tylko wzruszyła ramionami.<br />
- jak sobie chcesz, tylko pamiętaj, człowiek nie został stworzony do latania – wymądrzała się.<br />
- do pływania też nie – odparowałem, bo cóż to za mądrość nagle się przez nią objawiła.</p>
<p>W każdym razie, nie przekonawszy siebie nawzajem, rozstaliśmy się w miarę dobrych humorach, z zamiarem zjedzenia wspólnie obiadu. No to mam kilka godzin, żeby polatać. Pierwsza myśl, jaka pojawiła mi się w głowie, po wejściu do gondoli to: „mam nadzieję, że pilot wie co robi”, bo ledwie unieśliśmy się na parę metrów w górę, już zaczęło nas znosić. Wiał niezbyt silny południowo-zachodni wiatr, ciepły przy ziemi, wyżej już przyjemnie chłodny. Pierwsze wrażenie było naprawdę dziwne, wydawało mi się że za chwilę spadniemy. Ale kiedy pierwszy szok minął, poczułem „wiatr we włosach” i jakiś nieopisany entuzjazm. Lecieliśmy niezbyt wysoko, jakieś 300 metrów nad ziemią. Z góry cała ta kraina wydawała się jeszcze piękniejsza, momentami można było dostrzec przemieszczające się jelenie i sarny. Największą zaletą było jednak to, że poruszaliśmy się niemal bezszelestnie. Niezwykłe doznanie! Ha, patrząc w dół, dostrzegłem też w pewnym momencie nasz dworek, nieopodal na jeziorze pływało trochę jachtów. Nie zdążyłem się dobrze rozeznać, ale chyba na jednym z nich zamajaczyła mi sylwetka mojej ukochanej. Liczyłem, że mnie zauważy, próbowałem różnych chwytów, głównie machania rękoma, jednak na darcie się z całych sił „Beata!!!” &#8211; nie zdecydowałem się w tej wielkiej strefie ciszy. Co jak co, ale na barbarzyńcę to ja się nie nadaję.  Kiedy wróciłem do Opartowa – pora obiadowa właśnie się zaczynała – nasz wyśmienity kucharz właśnie serwował przystawki – rybki w galarecie. I tym razem dałem się skusić, bo takiego jedzenia nigdy dosyć! Jakże się jednak zdziwiłem, kiedy zobaczyłem moją Beacię – mój Boże, wyglądasz jak surówka z buraczków – powiedziałem z niepokojem, a ona parsknęła tylko i kąśliwie dodała – przyganiał kocioł garnkowi – a Ty wyglądasz jak Winnetou! Heh&#8230;.wiatr tam w górze też nieźle opalał, no cóż, mimo że różnie spędziliśmy to przedpołudnie, koniec wakacji podobnie nas przebarwił – co nie zepsuło nam wcale wieczornej zabawy w gronie wakacyjnych przyjaciół. Za rok – jedno jest pewne: Opartowo once again plus inwestycja w lepsze kremy&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dworekopartowo.pl/wakacje-na-mazurach-%e2%80%93-lot-nad-opartowskim-gniazdem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>RAJGRODZKIE WĘDKOWANIE</title>
		<link>http://www.dworekopartowo.pl/rajgrodzkie-wedkowanie/</link>
		<comments>http://www.dworekopartowo.pl/rajgrodzkie-wedkowanie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Apr 2012 04:05:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>adminoma</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testimonials]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dworekopartowo.pl/?p=206</guid>
		<description><![CDATA[Nasza czwórka – dwie pary zapaleńców wypoczynku na łonie natury – postawiła tego lata na odrobinę luksusu. Wybraliśmy dworek w Opartowie, nad jeziorem Rajgrodzkim. Kiedyś ktoś z naszych znajomych, przy okazji wędkarskich opowieści przy ognisku, wspomniał tę miejscowość, wychwalając pod niebiosa jezioro i sam właśnie dworek opartowski. Nie mając szczególnych planów na lato, któregoś razu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nasza czwórka – dwie pary zapaleńców wypoczynku na łonie natury – postawiła tego lata na odrobinę luksusu. Wybraliśmy dworek w Opartowie, nad jeziorem Rajgrodzkim. Kiedyś ktoś z naszych znajomych, przy okazji wędkarskich opowieści przy ognisku, wspomniał tę miejscowość, wychwalając pod niebiosa jezioro i sam właśnie dworek opartowski. Nie mając szczególnych planów na lato, któregoś razu przypomniała mi się ta opowieść – i już tylko jeden telefon – a wakacje stanęły pod znakiem Mazur.</p>
<p>  &#8211; Hej, stary brachu, pakuj swoją kobitę do wozu, i co byś o wędkach nie zapomniał &#8211; krzyknąłem do Marka w słuchawkę. Jeszcze parę godzin i po mieście zostało blade wspomnienie. Dojechaliśmy    późnym popołudniem, przywitała nas cisza, brzęczenie trzmieli, świergot ptaków i&#8230; uśmiechnięta pani recepcjonistka.</p>
<p>  &#8211; wow, klimatowo tu – Kaśki spojrzenie mówiło samo za siebie.</p>
<p>  &#8211; Fakt, gdyby ująć to najprościej – to pełen wypas. Pokój dostaliśmy komfortowy, przestronny, no i te widoki za oknem– nie jestem sentymentalny, ale czyste powietrze, cisza, rżenie koników w oddali, nastroiło mnie jakoś&#8230;romantycznie. Potem zrobiłem się jeszcze bardziej romantyczny i do tego nierozważny, echh&#8230; – ale to już całkiem inna historia. W każdym razie plan był taki, że nazajutrz dziewczyny idą się opalać nad wodę, a ja z Markiem dołączamy do nich, kiedy już coś złowimy. „Jak dobrze wstać skoro świt” &#8211; nuciłem podświadomie, kiedy Marek , ten stary wyga, przygotowywał sprzęt, Wypożyczyliśmy wiosłową łódź i hajda &#8230;na jezioro. Ranek dopiero się zaczynał, a już czuć było, że dzień będzie gorący. Wcześniej trochę zasięgnęliśmy języka, gdzie jakie łowiska, no z grubsza można powiedzieć – plan jakiś był. Wędkarz co prawda ze mnie żaden, ale Marek to fanatyk moczenia kija w wodzie. Zawsze wydawało mi się, że wędkowanie to taki rodzaj sportu – rywalizacji, która polega na tym, kto złapie więcej ryb, lub ewentualnie, złapie największą. I że tylko to się liczy.</p>
<p>- Zobaczymy &#8211; myślałem, jaki z Ciebie wędkarz. Miałem nadzieję, że dopisze mi szczęście początkującego. Wypłynęliśmy na jezioro, a potem do zatoczki, która miała być krainą obfitości w ryby, i to nie byle jakie, bo nie dość, że łowi się tu leszcze, okonie czy sielawy – to i szczupak czy miętus zdarzyć się może. Zarzuciliśmy wędki, a ja nie mogąc opanować emocji, nawijałem do Marka jak katarynka. Boże, co to będzie jak złapie przynętę, żebym tylko nie pomylił kierunku kołowrotka, i takie tam różne wątpliwości. W końcu Marek nie wytrzymał, i powiedział, żebym zamknął jadaczkę, bo to nie klub dyskusyjny. Ok, ma rację, &#8211; przymknąłem się, bijąc się z myślami. Powoli emocje schodziły ze mnie, a że nic szczególnego ze spławikiem się nie działo, to i obawy zmalały prawie do zera. Siedząc tak sobie, nie wiem nawet dokładnie kiedy, w końcu do mnie dotarła&#8230;.cisza i jej odgłosy. Była jak muzyka z raju (hahaha, nie przypadkowo – Rajgród?!), poczułem się jakbym cofnął się do dzieciństwa, beztroskiego, jasnego, przestało mi zależeć na tym czy cokolwiek złowię. Tylko słuchałem. Z tego transu wyrwało mnie leciutkie trącenie spławika, Serce skoczyło mi do gardła, ale ręka się nie zawahała, za chwilę ujrzałem wijącą się sylwetkę ryby nad taflą. Marek spokojnie w tym czasie robił to samo. Oho, chyba zaczęły brać – pomyślałem i porozumiewawczo spojrzałem na mego koleżkę. Odwzajemnił spojrzenie, w którym ledwie dostrzegłem satysfakcję, która zdawała się mówić: o to właśnie chodzi w wędkowaniu. Dokończyłem w myślach za niego: o ciszę i o niespodziankę. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dworekopartowo.pl/rajgrodzkie-wedkowanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gosia, Ewelina, Agata, Aneta z Krakowa</title>
		<link>http://www.dworekopartowo.pl/gosia-ewelina-agata-aneta-z-krakowa/</link>
		<comments>http://www.dworekopartowo.pl/gosia-ewelina-agata-aneta-z-krakowa/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 Dec 2011 22:06:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>adminoma</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testimonials]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dworekopartowo.pl/?p=177</guid>
		<description><![CDATA[Ja, Agata, Aneta i Ewelina miałyśmy wakacje. Nie miałyśmy żadnych szczególnych planów, chciałyśmy dobrze się bawić i razem spędzić czas. Wyruszyłyśmy z Krakowa w zasadzie wiedząc tylko tyle, że kierujemy się na północ Polski-(pewnie dlatego, że wszystkie pochodzimy z południa Polski.) Dojechałyśmy na Mazury. Był już wieczór. Postój z noclegiem wypadł w Rajgrodzie i to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ja, Agata, Aneta i Ewelina miałyśmy wakacje. Nie miałyśmy żadnych szczególnych planów, chciałyśmy dobrze się bawić i razem spędzić czas. Wyruszyłyśmy z Krakowa w zasadzie wiedząc tylko tyle, że kierujemy się na północ Polski-(pewnie dlatego, że wszystkie pochodzimy z południa Polski.) Dojechałyśmy na Mazury. Był już wieczór. Postój z noclegiem wypadł w Rajgrodzie i to w pięknym zabytkowym dworku, który ku naszemu zdziwieniu okazał się równie pięknym hotelem. Nie zastanawiając się zbyt długo, zatrzymałyśmy się. Wszystkie byłyśmy już bardzo zmęczone. Mimo późnej pory dostałyśmy &#8222;spóźnioną&#8221; kolację i poszłyśmy do swoich pokoi. Pokoje były bardzo ładne, wszystkie z łazienkami. Były urządzone bardzo nowocześnie a co najważniejsze łóżka były bardzo wygodneJ Nazajutrz po śniadaniu, które było bardzo pyszne, razem z dziewczynami poszłyśmy zwiedzać okolice. Całe otoczenie było piękne. Wokół jezioro, cisza i spokój. Idealnie.</p>
<p>Dziewczyny spojrzały na mnie i powiedziały: Chyba żartujesz. To dobre dla &#8222;staruszków&#8221; a nie dla nas. Zostajemy jeden dzień i ruszamy dalej. Odpowiedziałam: Daj spokój. Przecież tu jest pięknie. Po powrocie okazało się, że możemy korzystać z wszystkich atrakcji jakie są w ofercie. A tych było nie mało. Jazda konna, jacht, kajaki, rowery wodne, łodzie rybackie. Nie wiedziałyśmy na co się zdecydować. Wybrałyśmy rejs jachtem. Wchodząc na pokład jachtu powiedziałam do dziewczyn-&#8221;Wchodzicie, przecież to miejsce dla &#8222;staruszków&#8221; Dziewczyny uśmiechnęły się i powiedziały-&#8221;Przestań dla jakich staruszków, tu jest bombowo&#8221; W świetnym nastroju pływałyśmy po dużym jeziorze. Przeżycia cudowne a widoki jeszcze lepsze. Było super.</p>
<p>Postanowiłyśmy zostać na dłużej i uczynić z tego miejsca nasz cel wycieczki. Jedzenie wyśmienite, pięknie podane. Wszystko nam smakowało szczególnie ryby podawane w różnych postaciach. Obsługa też bardzo miła i życzliwa. Restauracja w której podawane są posiłki jest urządzona w przytulny i ekskluzywny sposób. Dziewczyny cały czas chodziły po wodę mineralną do kelnera…J. Następnego dnia postanowiłyśmy &#8222;wypróbować&#8221; kolejną atrakcję- Jazdę konną. Żadna z nas nie miała o tym pojęcia. Na szczęście pan instruktor wszystko nam wyjaśnił. Aneta, Agata i Ewelina spojrzały na mnie z niepewnością. Wszystkie wsiadłyśmy na konie i z pomocą instruktora zrobiłyśmy parę okrążeń. Uśmiałyśmy się przy tym jak szalone. Na końcu wszystko nas bolało, ledwo mogłyśmy chodzić. Na szczęście dworek był bardzo blisko.</p>
<p>Wieczorami chodziłyśmy potańczyć. Na posiadłości znajduje się duża altana, gdzie można było tańczyć i zjeść coś pysznego prosto z grilla. I oczywiście było nas stać na te wszystkie wspaniałe atrakcjeJ. To były najlepsze nie zaplanowane wakacje w życiuJ Jeżeli chcecie spędzić miło czas odpoczywając i przy tym świetnie się bawiąc to tylko w Dworku Opartowo w Rajgrodzie. Jeżeli chcecie zobaczyć jak tam jest zerknijcie na ich stronę Dworek Opartowo. A może za rok?</p>
<p><em>Gosia, Ewelina, Agata, Aneta z Krakowa.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dworekopartowo.pl/gosia-ewelina-agata-aneta-z-krakowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Weekend w Dworku Opartowo</title>
		<link>http://www.dworekopartowo.pl/weekend-w-dworku-opartowo/</link>
		<comments>http://www.dworekopartowo.pl/weekend-w-dworku-opartowo/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Dec 2011 04:16:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>adminoma</dc:creator>
				<category><![CDATA[News]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dworekopartowo.pl/?p=174</guid>
		<description><![CDATA[Otworzyłem oczy Agnieszka miarowo oddychała, wyślizgnąłem się cicho z pod kołdry szybki i cichy prysznic. Czas na rekonesans byłem w wielu miejscach w Polsce jak i na świecie raczej nic mnie tu nie zaskoczy a jednak wieś i komfort dwa w jednym, rzadkość, prywatnym wyjściem z pokoju prowadzącym wprost nad staw cicho domykając drzwi chciałem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Otworzyłem oczy Agnieszka miarowo oddychała, wyślizgnąłem się cicho z pod kołdry szybki i cichy prysznic. Czas na rekonesans byłem w wielu miejscach w Polsce jak i na świecie raczej nic mnie tu nie zaskoczy a jednak wieś i komfort dwa w jednym, rzadkość, prywatnym wyjściem z pokoju prowadzącym wprost nad staw cicho domykając drzwi chciałem jako pierwszy przywitać wschód słońca. Nie byłem pionierem dwie pary pod słomianym dachem jadło śniadanie opodal ktoś jeździł konno. Świeże i rześkie powietrze, aromat pitej nieopodal kawy rozbudził mój apetyt zamówiłem śniadanie. Jak Ci się spało zapytałem szeptem z nadzieją, że już nie śpi. Dawno tak dobrze nie spałam wygodne łóżko i dobra pościel fajnie tu odpowiedziała przeciągając się .Pukanie do drzwi spokojnie to pewnie zamówione śniadanko, co Ty na to zjem konia z kopytami. Ciepłe bułeczki mleko, twarożek wędlinka wszystko smaczne. Jaki plan na dzisiejszy dzień mój przewodniku zapytała Aga popijając aromatyczną kawę. Powiem krótko: spacerek zamówimy rowery i jazda po okolicy. Po obiedzie proponuje wycieczkę bryczką wieczorem na parkiet trochę potańczymy jak Ci się to podoba? Z tobą chcę oglądać świat odparła. Ale najpierw czas na jogę. Pomyślałem i o tym najdogodniejsze miejsce to altana cisza spokój brzeg jeziora szum fal okolica nadaje się wyśmienicie. Co do obiadu będzie wegetariański już ustaliłem<br />
Czekamy na śnieg i przyjeżdżamy na kulig z ogniskiem zimą musi być tu wspaniale namówimy Ryśka z Haliną i dziećmi będą zachwyceni. Cisza spokój dobra obsługa. Trzy dni minęło jak z bicza strzelił<br />
Dziękujemy wszystkim którzy dbali i troszczyli się o nas w czasie pobytu w Dworku Opartowo<br />
PS.Szczególne podziękowania dla szefa kuchni placek po opartowsku prima sort</p>
<p>Pozdrawiamy Agnieszka i Krzysiek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dworekopartowo.pl/weekend-w-dworku-opartowo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Magda i Karol &#8211; Dworek Opartowo</title>
		<link>http://www.dworekopartowo.pl/magda-i-karol-dworek-opartowo/</link>
		<comments>http://www.dworekopartowo.pl/magda-i-karol-dworek-opartowo/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Nov 2011 06:17:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>adminoma</dc:creator>
				<category><![CDATA[Testimonials]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dworekopartowo.pl/?p=158</guid>
		<description><![CDATA[Dzień coraz krótszy, zagaiłem do żony po dłuższej chwili milczenia. To dla tego się nie zatrzymujemy na kawę w Grajewie zapytała Magda.Jesteśmy bardzo blisko dwadzieścia kilometrów I nie pożałujesz chwili oczekiwania odpowiedziałem z tajemniczym uśmiechem.Znużenie Magdy zamieniło się w zainteresowanie w momencie gdy ceglasty dach dworka był coraz bardziej wyrazisty.Jesteśmy na miejscu oznajmiłem z dumą. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzień coraz krótszy, zagaiłem do żony po dłuższej chwili milczenia. To dla tego się nie zatrzymujemy na kawę w Grajewie zapytała Magda.Jesteśmy bardzo blisko dwadzieścia kilometrów I nie pożałujesz chwili oczekiwania odpowiedziałem z tajemniczym uśmiechem.Znużenie Magdy zamieniło się w zainteresowanie w momencie gdy ceglasty dach dworka był coraz bardziej wyrazisty.Jesteśmy na miejscu oznajmiłem z dumą. Przwitały nas konie sprowadzane z pastwiska. To ta niespodzianka żona zapytała uśmiechając się ? Konie,plaża ,kajaki żaglówka,rowery,las,cisza to to co lubisz odparłem.</p>
<p>Dziękuje, czytasz w moich myślach znasz mnie przecież tyle lat Ile zapytałem no będzie chyba piętnaście zaraz przecież to jutro Boże rocznica zawstydzona Magda objęła mnie czule szeptała: nie zapomniałeś mój królu.Może nie królu ale na pierwszy rzut oka widać,że szlachcic tu mieszka i po szlachecku spędzimy naszą rocznicę. Nie zawiedliśmy się wielki pokój z widokiem na jezioro,ogromne wygodne łoże. Kolację jedliśmy na punkcie widokowym , kładące się słońce muskało horyzont ostatni wędkarze wracali łodziami do brzegu. Wyborny sandacz zachwala żona przełykając kolejny kęs, pierogi z rakami też nie kiepskie zachwalałem. W rewanżu zapraszm Cię jutro na placek po opartowsku zaproponowała Magda.Swietnie ale dzisiaj tańczymy do rana. Gdzie zapytała zaciekawiona. Nad brzegiem jeziora w stylowej altanie, nie widziałaś jeszcze wszystkiego to początek niespodzianek. Nie do wiary było naprawdę jak w filmach,nastrojowa muzyka,dyskretna obsługa wino i cudowna noc…<span id="more-158"></span></p>
<p>Śniadanie nad stawem aromat kawy rżenie koni sielanka nikt w to nie uwierzy. Madzia jest zauroczona i szczęśliwa to widać. Pan Józef już zaprzęga konia wtrąciłem do żony. Czyżby dla nas jedziemy przejażdżka. Wspaniale. Przepiękny widok z wysokiej skarpy jeziora Rajgrodzkiego otoczonego lasami przytłacza nas ogrom natury.Koń parska żwawo my delektujemy się widokiem i Świerzym powietrzem sielanka. Czy można ustalić następny termin pobytu usłyszałem zaskoczony rozmowę Magdy w recepcji .</p>
<p>No i stało się wracamy z przyjaciółmi dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba skwitowała Madzia słowami Stachury poprawiłem z uśmiechem pod wielkim i gościnnym dachem Dworka w Opartowie.</p>
<p><strong>Dziękujemy Magda i Karol</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dworekopartowo.pl/magda-i-karol-dworek-opartowo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapraszamy do Historycznego Dworku Opartowo</title>
		<link>http://www.dworekopartowo.pl/zapraszamy-do-historycznego-dworku-opartowo/</link>
		<comments>http://www.dworekopartowo.pl/zapraszamy-do-historycznego-dworku-opartowo/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 Oct 2011 17:36:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>adminoma</dc:creator>
				<category><![CDATA[News]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dworekopartowo.pl/?p=156</guid>
		<description><![CDATA[Ulokowany w otulinie Biebrzańskiego Parku Narodowego Dworek Opartowo to doskonała baza dla pieszych, rowerowych, konnych i wodnych wycieczek po przygotowanych i oznakowanych szlakach turystycznych Parku. Zabytkowy Dworek, położony na skarpie przepięknego najwyższej klasy czystości jeziora Rajgrodzkiego, to doskonałe miejsce wypoczynku dla osób pragnących zarówno wiejskiej ciszy i pięknych widoków jak i ceniących sobie luksus i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ulokowany w otulinie Biebrzańskiego Parku Narodowego<br />
Dworek Opartowo to doskonała baza dla pieszych,<br />
rowerowych, konnych i wodnych wycieczek po<br />
przygotowanych i oznakowanych szlakach turystycznych<br />
Parku.<br />
Zabytkowy Dworek, położony na skarpie przepięknego<br />
najwyższej klasy czystości jeziora Rajgrodzkiego, to<br />
doskonałe miejsce wypoczynku dla osób pragnących zarówno<br />
wiejskiej ciszy i pięknych widoków jak i ceniących sobie<br />
luksus i wygodę.<br />
To cudowne i magiczne miejsce wypoczynku w rodzinnym<br />
gronie lub z najbliższymi przyjaciółmi. Panujący klimat<br />
wprowadzi Was w stan wiejskiej ciszy spokoju i kontemplacji.<br />
Tu urządzisz spotkanie biznesowe kontrahentami, bankiet,<br />
przyjęcie ślubne lub Pierwszą Komunię Św.<br />
Dodatkowa atrakcja naszego obiektu jest m.in. własna plaża z<br />
pomostem i dostępem do jeziora, zarybiony staw będący rajem<br />
dla miłośników wędkowania, a także własna stadnina koni.<br />
Na jeziorze obowiązuje strefa ciszy, więc zapalonym<br />
wędkarzom nic nie zakłóci połowu suma , szczupaka czy<br />
płoci.<br />
Do Państwa dyspozycji posiadamy również m.in. jacht, kajaki,<br />
rowery wodne, łodzie wiosłowe, boisko do piłki siatkowej i<br />
wiele innych atrakcji. (jogging, morning walking)<br />
Stadnina w Dworku Opartowo, oprócz nauki jazdy pod okiem<br />
doświadczonego instruktora, bardziej zaawansowanym<br />
jeźdźcom oferuje również jazdy w terenie lun przejażdżki<br />
bryczką. Zima organizujemy kuligi z pochodniami<br />
zakończone pucharem grzanego wina przy ognisku In rytmach<br />
muzyki biesiadnej.<br />
Aby umilić czas najmłodszym wczasowiczom, na terenie<br />
posiadłości zorganizowaliśmy w pełni wyposażony plac<br />
zabaw dla dzieci, gdzie wasze pociechy miło spędzą czas.<br />
Nasza restauracja pod okiem Mistrza Kuchni Polskiej poleca<br />
urozmaicone i wykwintne menu. Potrawy sporządzane są<br />
ze świeżych i naturalnych produktów z wykorzystaniem<br />
ziół i sezonowych owoców runa leśnego. I choć nasza<br />
kuchnia cieszy się dużym uznaniem gości, gotowi jesteśmy<br />
do indywidualnego kreowania ,menu na życzenie każdego<br />
klienta.<br />
Jeżeli więc pragniecie Państwo uciec od miasta, odetchnąć<br />
świeżym powietrzem pojezierza Ełckiego i nabrać nowych sił<br />
i chęci do życia – Dworek Opartowo to wymarzone miejsce<br />
Państwa wypoczynku</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dworekopartowo.pl/zapraszamy-do-historycznego-dworku-opartowo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

